Czy wiesz, że myśliwskie tradycje kuchni polskiej sięgają aż XVI wieku? Na jej rozwój największy wpływ miały częste i obfite magnackie uczty. W obecnych czasach dziczyzna, choć doceniania – dość rzadko gości na naszych stołach. Dlaczego? Mówi się, że dziczyzna jest trudna do przyrządzenia, ciężka w obróbce i niebezpieczna dla zdrowia ze względu na możliwe zakażenie pasożytami dzikich zwierząt. Prawda jest jednak taka, iż kupując dziczyznę z pewnego źródła możemy mieć 100% pewność, iż mięso dzika lub sarny przeszło kontrolę przeprowadzoną przez Inspektora Weterynarii. Mięso zajęcze oraz ptactwa (kaczka, bażant, przepiórka) nie wymaga badań, bowiem zwierzęta te są roślinożerne co jest jednoznaczne z brakiem zagrożenia dla naszego życia. Propozycji dań z dziczyzny jest mnóstwo, a każde zachwyci Cię niepowtarzalnym aromatem i bogatym smakiem, bowiem „dzikie” mięso praktycznie nie zawiera tłuszczu, za to jest bardzo bogate w białko w związku z trybem życia jaki prowadzą dzikie zwierzęta. Kaczka po staropolsku, comber z sarny, zrazy z dzika, królik w sosie musztardowym – to zaledwie garść propozycji z bogatego repertuaru dziczyzny. Jedno jest pewne – kiedy raz zasmakujesz w dziczyźnie, już zawsze będziesz jej szukał na stole!
piątek, 15 sierpień 2014 00:00

Zapach lata w środku... zimy!

Za letnimi pomidorami zaczynamy tęsknić w dniu kiedy zostają one zastąpione przez te z hiszpańskich szklarni… Wyglądają niby podobnie, ale o smaku pomidorów możemy zapomnieć na kolejne długie miesiące. Przetwory z pomidorów są więc jedynym łącznikiem z pożegnanym latem a zarazem światełkiem w tunelu w oczekiwaniu na kolejne polskie, pyszne pomidory! Z 15 kg pomidorów malinowych otrzymacie 15 litrowych słoików, które będą się idealnie nadawały na zupę pomidorową oraz wszelkiego rodzaju sosy. Nie jest to ani trudne ani czasochłonne, tak więc zaproście znajomych i … miłego wekowania! 
czwartek, 14 sierpień 2014 00:00

Słodkości z rana :-)

Czy poranna kawa nie smakuje najlepiej z ciepłym jeszcze ciastem? Nasz cukiernik rozpoczął dzisiaj dzień z doskonałym pomysłem – upieczmy lekkie ciasto z malinami, tak aby było jeszcze ciepłe do porannej kawy! Jako, że nikt nie oponował przystąpiliśmy do pracy… Ten przepis jest łatwy i prosty, lecz nie zapomnijcie o sercu i pasji, które też należy „oddać” wypiekom, tak aby zachwycały nas harmonią smaków! Składniki: 4 duże jaja ¾ szklanki drobnego cukru (do wypieków) 600 g malin 1 łyżeczka ekstraktu waniliowego 1,5 szklanki mąki pszennej Pół szklanki roztopionego i przestudzonego masła Smacznego!
wtorek, 12 sierpień 2014 00:00

Fotel Rezydentki

W dzisiejszej odsłonie prezentujemy fotel naszej Pierwszej Rezydentki! Piękny, okazały, wiklinowy tron na którym można marzyć i dumać do woli...
poniedziałek, 11 sierpień 2014 00:00

Weekend za nami, a kolejny - przed nami :-)

Każdy z nas czeka na weekend. My również! W weekendy „Pałacowa” tętni życiem, śmiechem oraz gwarem rozmów, drzwi się nie zamykają, a Frida i Gabi nie nadążają z witaniem Gości! Pomimo nawału pracy udało nam się wziąć udział w Targu Śniadaniowym w poznańskim Sołaczu, w poszukiwaniu kolejnych śniadaniowych inspiracji, które moglibyśmy włączyć do naszej karty! A jak Wam minął weekend? I czy macie już plany na kolejny? My do kolejnego weekendu musimy nadrobić zaległości w przetworach – na bieżąco będziemy zdawać relację z prac nad dżemem z mirabelek, marynowaniem pomidorów malinowych oraz iście domowym sokiem z malin!
czwartek, 07 sierpień 2014 00:00

Najlepsza propozycja na kolację to... TATAR :-)

Dla wszystkich miłośników późnych kolacji w letnie, ciepłe wieczory, polecamy TATARA! Doskonałej jakości wołowina, wiejskie jaja, ogórki z własnego kiszenia oraz cebulka prosto z naszego ogródka - czy może być coś wspanialszego? My jesteśmy zdania, że nie! Smacznego!
Jak przez mgłę przypomniałam sobie stare, cudne zdjęcie babci Kasi jako berbecia w atłasach i kapelusiku, które kiedyś w domu oglądałam. Na zdjęciu, w tle majaczył pałac, czy też dworek, ale wlepiałam wówczas gały w babcine krynoliny, a nie w stylowe portale za fotografowanymi i zacne mury, na których tle eleganckie towarzystwo pozowało! Oczywiście natychmiast wkręciłam sobie, że to musiało być tu, w Grochowiskach... Sprawdziłam w internecie, czy te Grochowiska to aby jeszcze są!??? No i czy aby jakiś PeGeEr się tam czasem nie mieści, albo i co gorszego... Ale mignęła mi strona...REWELACJA!! Zrujnowany pałac od Skarbu Państwa odkupiono na przetargu w 1996 roku, że potem z rąk do rąk przechodził, ale już prywatnych inwestorów. A ostatnio od 13 lat to nawet jest własnością uroczej pary, która przywróciła temu miejscu dawny blask, splendor i urok! Do tego FUNKCJONUJA JAKO DWÓR Z RESTAURACJĄ I POKOJAMI GOŚCINNYMI!!! Ależ superosko! Toż to jest właśnie coś, czego szukam!!!!! Do tego, dwór zreanimowany, pałacyk odnowiony, okolica malownicza.....No i te ślady babcinych stóp wokół...??? Pokazałam mężowi zdjęcie pałacyku, potem fotografie pięknego parku wokół, stawu za budynkiem i małej alei róż z czymś na kształt świątyni dymania na tyłach ogrodu. Niemal kipiałam entuzjazmem, ale prezentacji dokonałam naturalnie z totalnie beznamiętną miną, że niby to jedna z moich wielu propozycji, że niby żadne mecyje, ale można ewentualnie zerknąć... Ale gdyby nie, to mam w zanadrzu jeszcze (niby) paręnaście LEPSZYCH, DOSKONALSZYCH, CIEKAWSZYCH I W OGÓLE... NA MORGI INNYCH PROPOZYCJI!!! Ale po błysku w Kubinych oczach, już wiedziałam, że podstęp się udał KONCERTOWO! Kubie iskry poszły z oczu, że niemal zajęły sie od nich firany! A ja dalej usiłowałam nie dać po sobie przypadkiem poznać zapału wielgaśnego, pragnienia przeogromnego i budzącej się we mnie gorącej namiętności!!!!! Do tych pięknych GROCHOWISK SZLACHECKICH... Którą pałałam po pierwszym rzucie oka na pałacyk!!!!!! MĘŻOWI zdjęcia dworku i okolicy do gustu przypadły niezmiernie i bez szemrania zgodzili się , wręcz zażądał weekendowej wyprawy by na własne oczy zobaczyć te... Grochowiska Szlacheckie! Uśmiechnęłam sie przebiegle do mojego kota Salcesona, który czując pismo nosem, czyli zbliżający się nasz krótki wyjazd i na wszelki wypadek namolnie przypominał swoje istnienie, by bez jakiegoś plastra szynki dla niego i bez włożenia pęta kiełbasy do jego miski, nie ruszać się na krok z domu!!!! Psa też przy okazji obłaskawiłam przysmakami, żeby histerii nie wyczynił, że zostaje. A My??? Jedziemy do Grochowisk...!!!
środa, 06 sierpień 2014 00:00

Odwiedziny bardzo ważnych Gości

Ostatnio mieliśmy ogromną przyjemność przyjąć w „Pałacowej” wyjątkowych Gości. Byli dystyngowani, ciekawscy, entuzjastyczni z fantastycznym poczuciem humoru! Nasze spotkanie obejmowało prezentację całego hotelu, łącznie z najciemniejszymi zakamarkami, dziką zabawę w parku oraz arcyciekawe spotkanie z Szefem Kuchni. Szczególnie ten ostatni punkt programu wywołał ogromne emocje! Garnki, patelnie, chochle, noże, foremki i inne kuchenne gadżety zrobiły na Nich wielkie wrażenie. Do tego wizyta w naszym ogródku warzywnym, zabawa z Fridą i Gabi a na koniec pamiątkowe zdjęcie. Pozdrawiamy serdecznie Dzieci i Panie Opiekunki z przedszkola w Gąsawie! Dla nas to było niesamowite przeżycie! Jesienią zapraszamy na zbieranie kasztanów i wycieczkę po szeleszczących liściach w naszym parku!
poniedziałek, 04 sierpień 2014 00:00

Weselne menu

Wybór ślubnego menu jest często jedną z najważniejszych decyzji jaką podejmuje Para Młoda w związku z przygotowaniami do wesela. Jak sprawić, aby Goście nie mogli oderwać się od stołu, a tym samym sprawić im wielką przyjemność? Odpowiedź jest prosta...! Tylko produkty pierwszej jakości, świeże i przygotowane przez prawdziwego Szefa Kuchni są w stanie przeistoczyć się w smakowite i aromatyczne dania! To właśnie nazywamy „pałacowym” przepisem na udane wesele. Nasze menu weselne zależy od Was! Sprostamy oczekiwaniom nawet najbardziej wybrednych smakoszy! Uważacie, że na Waszym weselu nie może zabraknąć klasycznego rosołu z kury? Świetnie, bowiem my przygotowujemy tą wykwintną polską zupę tylko z najlepszego drobiu, a podajemy go z makaronem własnego wyrobu. Chcecie aby Wasze menu weselne zaskoczyło tradycjonalistów? A co powiecie na chłodnik litewski z szyjkami rakowymi albo krem rakowy? Botwinka rośnie w naszym ogródku tylko latem, tak więc chłodnik będzie idealną propozycję na wesela właśnie w okresie letnim. Raki natomiast polecają się przez okrągły rok! W tym co robimy nie ma miejsca na półśrodki, polepszacze smaku czy też półprodukty. Przejdź do zakładki http://www.palac-grochowiska.com.pl/wesela zapoznaj się z naszymi propozycjami menu, odwiedź nas, spróbuj i zakochaj się w naszej kuchni!
Zbliżał się weekend, środek lata, cieplutko... Pogoda przepiękna, zboża się złocą, ptaki śpiewają... Jakaś taka błogość mnie ogarnęła! Żyć nie umierać! Ja to bym z lubością swojego ogrodu pilnowała z pozycji kokośnicy na tarasie i gitara, ale reszta familii ma wiertełko w dupce, któremu nie dorównują za nic moje osobiste owsiki... Zatem wiedziałam, że coś na weekend zaplanować muszę i jakąś eskapadę wymyślić należy, bo dzieciary zamęczą... Albo sama oszaleję ze snującymi sie po domu jak muchy w smole, znudzonymi domownikami. Wszyscy znajomi, jak stado dzików pojechali nad morze, jakby tu - wszędzie wokół, z moim ogrodem włącznie, nie było cudniej!??? Mogły sobie wszystkie ciotki - klotki i wujki - pujki ruszyć nad morze! Proszę bardzo! Toż nikt nie zabrania...... Ach, och! Nad morzem to piękna plaża, słonko, opalanie.... Tratatata. A tak na serio, to tylko piach i piach... Do tego nieźle rozdeptywany przez przewalające sie po nim tłumy! Wiater dmie straszliwy, że łeb urywa, człek nie czuje jak sie zjara na ..halibuta! Pilnowanie leżaka na plaży jest mocno przereklamowane, bo jak tak kocyk przy kocyku i czyjeś syrki dziesięć centymetrów od mojej głowy?? A czyjś usmarkany gzub właśnie po mnie depcze! A z głośników wali dzika muza... To ja na serio pięknie za to morze DZIĘKUJĘ! Ale dzieciary swoje... Że CHCĄ, ŻE SIĘ DOMAGAJĄ, ŻE PIĘKNIE PROSZĄ... A BARDZO PROSZĘ - oświadczam wręczając naszym dziewczynom i im chłopakom kluczyki i dokumenty od hondy!! A JEDZTA DZIECIOKI NAD MORZE...!!! MY Z TATA POKRECIMY SIĘ... W OKOLICACH. Bo i po co gdzieś DALEKO jechać???? Skoro tu wszędzie, gdzie nie spojrzysz w samej i wokół Bydzi pięknie, sielankowo... Wokół Bydzi są tak cudne tereny, że nie ma co za wiele główkować, tylko wsiadać w auto i jechać! Żeby nie było zatem, że bredzę i że nie mam nic do zaproponowania konkretnego... Jak ta świtezianka zachwycam sie każdym jeziorem, rzeczką a także najmniejszym ciekiem wodnym... Choćby to była kałuża (z definicji zapożyczonej z terminologii wojskowej, której to jestem wielka fanka... KALUŻA TO AKWEN WODNY BEZ STRATEGICZNEGO ZNACZENIA DLA OBRONNOSCI.....). Mimo braku znaczenia militarnego, czy jakiegoś tam, uwielbiam podbydgoskie kałuże, strumyki, stawy i rozlewiska każdej z okolicznych rzek....Brdy, Wdy, Zbrzycy i Noteci... Aby nie zawieźć pokładanych we mnie nadziei zręcznej wymyślaczki i nadwornego KaOwca rodziny, zdaję się na BOSKI PRZYPADEK I... Powiodłam zatem palcem po mapie... (żeby mi czasem palec nie spadł na Filipiny... Dla bezpieczeństwa wszystkich wzięłam sobie pod oczy mapę Kujawsko – Pomorskiego! No w egzotykę to ja może nie poszłam, w tropiki tez nie zamierzałam sie katapultować, zatem ta mapa regionu, wydała mi sie najbardziej na miejscu. KUJAWY, PAŁUKI I ROZLEWISKA NOTECI!!!!? Mniam! Ucieszyłam się i rozanieliłam na samą myśl, co z tego może wyniknąć!????? I wówczas ponowiłam ulubioną moją zabawę z zamykaniem oczu i trafianiem po ciemku palcem w mapę... No i gdzie mi palec spadł?????? No genialnie spadł!!! Po prostu rewelacyjnie!!!! Fantastycznie!!! W odstępie 60 kilometrów od Mojej Bydzi, gdzieś koło Żnina, dokładniej to za Marcinkowem Górnym, znaczy między Gąsawą a Biskupinem! Kocham te tereny, a do tego są to strony mojej babci Pałuczanki! Zatem git! Czyli podróż dookoła świata to to raczej nie będzie... ALE ZA TO UDAŁO MI SIE PIĘKNIE PRZENIEŚĆ Kubusia i siebie, nie tyle że 60 km od domu, ale... W CZASIE!!!! Wylądowaliśmy w GROCHOWISKACH SZLACHECKICH...! W roku???? Na moje to w 1922!
Strona 7 z 8