Pani Lucyna z Bydgoszczy opowiada o "Pałacowej" cz. 2

AUG

07

1370

Pani Lucyna z Bydgoszczy opowiada o "Pałacowej" cz. 2

Jak przez mgłę przypomniałam sobie stare, cudne zdjęcie babci Kasi jako berbecia w atłasach i kapelusiku, które kiedyś w domu oglądałam. Na zdjęciu, w tle majaczył pałac, czy też dworek, ale wlepiałam wówczas gały w babcine krynoliny, a nie w stylowe portale za fotografowanymi i zacne mury, na których tle eleganckie towarzystwo pozowało! Oczywiście natychmiast wkręciłam sobie, że to musiało być tu, w Grochowiskach... Sprawdziłam w internecie, czy te Grochowiska to aby jeszcze są!??? No i czy aby jakiś PeGeEr się tam czasem nie mieści, albo i co gorszego... Ale mignęła mi strona...REWELACJA!! Zrujnowany pałac od Skarbu Państwa odkupiono na przetargu w 1996 roku, że potem z rąk do rąk przechodził, ale już prywatnych inwestorów. A ostatnio od 13 lat to nawet jest własnością uroczej pary, która przywróciła temu miejscu dawny blask, splendor i urok! Do tego FUNKCJONUJA JAKO DWÓR Z RESTAURACJĄ I POKOJAMI GOŚCINNYMI!!! Ależ superosko! Toż to jest właśnie coś, czego szukam!!!!! Do tego, dwór zreanimowany, pałacyk odnowiony, okolica malownicza.....No i te ślady babcinych stóp wokół...??? Pokazałam mężowi zdjęcie pałacyku, potem fotografie pięknego parku wokół, stawu za budynkiem i małej alei róż z czymś na kształt świątyni dymania na tyłach ogrodu. Niemal kipiałam entuzjazmem, ale prezentacji dokonałam naturalnie z totalnie beznamiętną miną, że niby to jedna z moich wielu propozycji, że niby żadne mecyje, ale można ewentualnie zerknąć... Ale gdyby nie, to mam w zanadrzu jeszcze (niby) paręnaście LEPSZYCH, DOSKONALSZYCH, CIEKAWSZYCH I W OGÓLE... NA MORGI INNYCH PROPOZYCJI!!! Ale po błysku w Kubinych oczach, już wiedziałam, że podstęp się udał KONCERTOWO! Kubie iskry poszły z oczu, że niemal zajęły sie od nich firany! A ja dalej usiłowałam nie dać po sobie przypadkiem poznać zapału wielgaśnego, pragnienia przeogromnego i budzącej się we mnie gorącej namiętności!!!!! Do tych pięknych GROCHOWISK SZLACHECKICH... Którą pałałam po pierwszym rzucie oka na pałacyk!!!!!! MĘŻOWI zdjęcia dworku i okolicy do gustu przypadły niezmiernie i bez szemrania zgodzili się , wręcz zażądał weekendowej wyprawy by na własne oczy zobaczyć te... Grochowiska Szlacheckie! Uśmiechnęłam sie przebiegle do mojego kota Salcesona, który czując pismo nosem, czyli zbliżający się nasz krótki wyjazd i na wszelki wypadek namolnie przypominał swoje istnienie, by bez jakiegoś plastra szynki dla niego i bez włożenia pęta kiełbasy do jego miski, nie ruszać się na krok z domu!!!! Psa też przy okazji obłaskawiłam przysmakami, żeby histerii nie wyczynił, że zostaje. A My??? Jedziemy do Grochowisk...!!!

Czekamy na Ciebie w „Pałacowej”!

Odpowiemy na wszystkie Twoje pytania..